Covid – Czarny poniedziałek

  1. Poniedziałek 16.03.2020

    Pamiętacie jak to było? W piątek 13 marca już dużo słyszeliśmy, że się inne gabinety zamykają, podejmują decyzję o zaprzestaniu ze względu na sytuację epidemiologiczną działalności leczniczej…

    Przed weekendem jeszcze wydawało mi się, że mnie to nie dotyczy. W poniedziałek 16 marca, kiedy już prawie wszystko było zamknięte , po weekendzie spędzonych na portalach społecznościowych, na przyglądaniu się jak wszystkich pochłania atak paniki- również podjęliśmy decyzję o zamknięciu gabinetu.

    Był to dziwny, nieracjonalny i nietypowy poniedziałek rano. Zamiast z nową energią wkroczyć w kolejny tydzień przyjmowania pacjentów-pisałam pisma o zawieszeniu działalności do Urzędu Wojewódzkiego, o odroczenie płatności do banku, do leasingu, do innych instytucji. Płaciłam faktury i zastanawiałam się za co będę płacić kolejne. Szok, zwłaszcza, że nigdy nie miałam problemów z płatnościami bieżącymi w firmie. Wiadomo- pacjent przychodził, regulował należność gotówką, kartą, wpływy cały czas były-oczywiście, że pieniądze się też wydawało ale one na powrót z powrotem szybko spływały.

    Pojawiła się nagła świadomość niepewności finansowej nasilona przez fakt, że właśnie przenieśliśmy się  w styczniu do nowej siedziby.  Jak to na końcu inwestycji- wydaliśmy więcej i kończyliśmy dłużej niż zakładaliśmy. Totalnie spłukani popracowaliśmy dokładnie miesiąc, popłaciliśmy zaległe i bieżące faktury, a tu nagle trzeba zamykać, pracownicy czekają na informacje co dalej, mieliśmy bardzo dużo zobowiązań finansowych ,a lęk związany z zaistniałą właśnie sytuacją był olbrzymi.

    Media społecznościowe nakręcały „szok i przerażenie”, panowała panika, współpracownicy bali się o zdrowie swoje i  rodzin, o sytuację finansową, o miejsce pracy. W tym wszystkim tkwił właściciel, czując potrzebę zadbania o innych, o siebie, potrzebę stanięcia na wysokości zadania i niezawiedzenia zaufania.

    Podzieliłabym ten czas na trzy etapy:
    1. Etap pierwszy : zamęt, nerwowość co będzie dalej, niepewność. Stwierdziłam ,że najlepiej się odciąć od negatywnych informacji. Szczęśliwie się składa , że telewizji  już od lat nie oglądam. Wyłączenie mediów społecznościowych było trudne ponieważ jednocześnie szukaliśmy wszelkich możliwych środków ochrony indywidualnej w gabinecie co na tamten moment nie było proste ponieważ wszystko momentalnie znikło z rynku. To co można było kupić podrożało o 300% . Większości rzeczy w ogóle nie było.
    2. Etap drugi: aktywacja. Czy mogę coś zrobić, a jeżeli mogę to co? Biorąc pod uwagę 100% narażenia lekarza dentysty postanowiliśmy maksymalnie zabezpieczyć lekarzy i asystentki w maski FFP3, kombinezony, podwójne rękawiczki itd. Na podstawie zaleceń PTS i Ministerstwa Zdrowia stworzyliśmy własne procedury pozwalające zapewnić maksymalne bezpieczeństwo sobie i pacjentom, a wszystko to miało na celu jak najszybszy powrót do pracy. Wszystko najpierw przećwiczyliśmy, żeby nie było wątpliwości podczas wizyt. Zabezpieczenie rejestracji, wpuszczanie pojedynczych pacjentów, elektroniczne zgody, wszystko dezynfekowane non stop…Zdaliśmy sobie sprawę, że nie będzie nas stać na utrzymywanie finansowe gabinetu w momencie kiedy nie zarabiamy bo właśnie wydaliśmy wszystkie bieżące środki na inwestycję, a koszty utrzymania sięgają wielu tysięcy zł miesięcznie. Nikt też nie wiedział ile epidemia potrwa .

      Nawet wzięcie głębokiego oddechu nie pozwalało myśleć racjonalnie. Będę długo pamiętać ten miesiąc jako pełen przestrachu i zdenerwowania, miesiąc podejmowania decyzji, żeby zrobić wszystko co się da i zacząć funkcjonować jak najszybciej normalnie, czas współodpowiedzialności za siebie, najbliższych, pracowników i pacjentów ,moment satysfakcji, że mimo obezwładniającego braku spokoju działam i mogę działać. Poczucie sprawczości wracało wraz z kolejnymi przygotowaniami, zakupami sprzętu do dezynfekcji w rodzaju lampy antywirusowe czy fumigatory i  zdobytymi cudem środkami ochrony jednorazowej.
    3. Etap trzeci: działanie. 14 kwietnia ze spadkiem przychodów o 96% i z objawami paniki wróciliśmy do pracy. Przekonałam się, że wyuczone i zastosowane procedury anty-covid bardzo szybko wprowadziły poczucie bezpieczeństwa i panowania nad sytuacją co błyskawicznie przełożyło się na spokojną i przewidywalną pracę. Zmniejszenie ilości wizyt , dzień podzielony na 6 godzinne zmiany, trzymanie się zaleceń bezpieczeństwa szybko przyniosło spodziewany skutek. Otworzyliśmy dużo wcześniej w porównaniu z innymi w naszej miejscowości więc dzwoniło bardzo dużo pacjentów interwencyjnych z prośbą o pomoc. Ustalone  schematy postępowania dawały nam  z każdym dniem większą pewność, że będzie dobrze, że stomatologia i covid są do pogodzenia, że inicjatywa wraca, że to nie koniec świata, że możemy pracować i że przetrwamy zapaść finansową.
  2. Wtorek 14.04.2020

    Minął ciężki miesiąc zarówno prywatnie jak i zawodowo.

    W  moim przypadku sprawdziła się akcja i wpływ. Czas przestoju upłynął na przygotowaniach do powrotu do pracy, na usprawnieniu organizacji i ergonomii, na staraniach o wzrost bezpieczeństwa. Nikt nie został zwolniony, co pozwoliło na zwiększenie zaufania pracowników do firmy. Wprowadzone optymalizacje z jednej strony pozwoliły przetrwać,  a z drugiej dały świadomość, że nawet w sytuacji kryzysowej można działać i to z bardzo dobrymi efektami. Pojawiła się wiedza, że konieczne jest posiadanie poduszki finansowej i utrzymywanie bieżących wydatków gabinetu na jak najniższym poziomie. Rzecz jasna nie kosztem jakości wykonywanych usług. 

    Skrócenie czasu pracy pozwoliło spojrzeć na pewne swoje nawyki z dużo większym dystansem, zastanowić się czy ja potrzebuję tyle pracować, czy to wszystko co wcześniej było dla mnie priorytetem jest naprawdę istotne w moim życiu. Epidemia okazała się pierwszą od wielu lat przerwą i okazją, żeby popatrzeć na siebie i się zastanowić. Do zadbania o siebie i bliskich. 

    Co jest tym , czego ja chcę i co jest dla mnie ważne? Dziś, gdy patrzę na to z perspektywy, wiem, że dzięki temu zatrzymaniu się widzę szerzej i mogę więcej, a to co chcę jest możliwe i wykonalne. Paradoksalnie covid okazał się dobrym przeżyciem mimo całego lęku i niepewności, które przyniósł. Zjawiając się nagle i trwając do dziś zostawił pewność, że rzeczywistość zależy od decyzji, jakie się podejmie, przygotowań jakie się przewidzi i działań jakie się wdroży bo każde jutro z dnia na dzień może okazać się jedną wielką nieprzewidywalną perspektywą.

No Comments yet!